Kategorie: Wszystkie | Literacko | poradnik stypendialny
RSS
wtorek, 01 kwietnia 2008
Różnice Kulturowe

Podczas zajec z angielskiego mój znajomy zapytal studentów jakie są różnice pomiędzy kulturą chińską a kulturą zachodu. Jeden ze studentów nie potrafiący powiedzieć prawie nic po angielsku zapytał czy może odpowiedzieć po chińsku. Oto jakiej udzielił odpowiedzi:  

人是上帝烤出来的。白种人还没有烤好,黑人是烤焦了。黄人烤的正好的。

A teraz dla tych, którzy chiński znają nieco mniej: „Wszyscy ludzie są „ugotowani” przez boga. Biali są niedogotowani, czarni aż za bardzo, natomiast żółci są w sam raz.”  

14:08, sumiree
Link Komentarze (1) »
piątek, 21 marca 2008
Wróg narodu po raz kolejny


Pan od
听力: Jaka jest najwieksza wyspa chińska.

Ja: Chongming

Pan od 听力: Nie to nie jest Chongming

Ja: No to w takim razie Hainan

Pan od 听力: No jak to, przecież chodzi o Tajwan

Ja: No chwila, przecież Tajwan wogóle nie jest chiński, to samodzielne państwo.

No cóż mina pana od 听力 powiedziała, że może lepiej nie powinnam tego mówić.

15:22, sumiree
Link Komentarze (1) »
czwartek, 06 marca 2008
Nowy dział

Na brak czasu nie narzekam, zwłaszcza, że znów odezwała się moja pasja filmożercy. Od jakiegoś czasu wrzucam sobie wieczorkiem filmiki na DVD. Dlatego też postanowiłam założyć nowy dział. Jako że do literatury niemam za bardzo co wrzucać bo dostęp do ksiązek, a przynajmniej tych które mogły by mnie zainteresować jest tu ograniczony postanowiłam oprócz działu literackiego założyć także dział filmowy. Oglądamy ostatnio sporo filmów, o amerykańskich pisać jednak nie będę bo te na naszym rynku też są dostęne. No chyba, że trafię na jakąś naprawdę dobrą sztuką. Dział poświęcony będzie raczej produkcjom azjatyckim. Pierwszy wpis już na dniach.

13:00, sumiree
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 marca 2008
Czy Chińczycy są uparci ...

Znowu zaniedbałam bloga, ale jak go nie zaniedbać jak komputer znów odmówił mi posłuszeństwa. Tak wiem to stary grat i trzeba by go już wymienić. Pracuję nad tym ;)Ferie ferie i po feriach, zaczął się nowy semestr i zajęcia. Oczywiście trafiłam znowu nie do  tej grupy, do której powinnam.  Ferie obfitowały w wydarzenia kulturalne: galerie, muzea i teatry to miejsca gdzie można było mnie spotkać najczęściej. Muzeom poświęce następny wpis bo jest tego wart z różnych powodów a tym razem o tym jak uparci są chińczycy.  

Pewnego pięknego wieczoru wracamy z baletu „in the mood for love” i nagle oczom mym ukazuje się trójka chińczyków machająca na taksówke nadjeżdżająca z przeciległej strony. Trójka czyli 2 kobiety i mężczyzna. Jedna z kobiet przebiega przez ulicę by zająć miejsce w zatrzymanym samochodzie a pozostała dwójka delektując się dalszym spacerem powolutku zmierza w tym samym kierunku. Nagle niespodziewanie z przeciwnej strony ulicy do samochodu biec zaczyna inna chinka. Obydwie kobiety niemal jednocześnie zajmują miejsce w taksówce. Kłucą się, przekrzykują ale żadn nie chce wysiąść. Dwójka zmierzajaca powoli w strone samochodu przyśpiesza kroku, osiągają cel po czym włączają się w kłótnię. Kobieta siedząca w taksówce zamienia się miejscami z koleżanką, która stoi obok. Kłótnia trwa nadal. Pora stojąca obok samochodu oddala się nieco i łapie następna taksówkę, po cym kobieta wysiada z niej po przejechaniu raptem 50 metrów. Wracając jednak do pojazdu nr 1. Obie kobiety siedzą uparcie mimo że minęło już dobre 10 min. Zaczynają gdzieć dzwonić i esemesówać. Po kolejnych kilku minutach także taksówkarz traci równowagę i on rónież zaczyna dzwonić. Po ok 20-25 min od początku zdarzeń na miejsce przyjeżdza policja. Pan mundurowy wysiada i przeprowadza rozpoznanie sytuacji. Po czym razem z kolegą udają się by zatrzymać kolejna taksówkę. Przerażony kierowca wysiada i ze zdiwioną mina patrzy na policjantów eyjaśniających mu sytuację. Po krótkiej chwili kobieta siedząca na tylnym siedzeniu (czyli ta która którą była sama) zostaje poproszona o opuszczenie taksówki i udanie się do nowo zatrzymanej. Robi to oczywiście ostentacyjnie z wielką złością, pretensjami i krzykiem. Szkoda tylko że wszyscy stracili około 30 min w trakcie których dawno dojechaliby juą do celu. Ale za to jaki ubaw mieli zgromadzeni gapiowie.  

Kolejny przykład na upartość Chińczyków. Kierowca wynajętego samochodu, ktorymial odwiesc nas do domu po skończonych zdjęciach cały czas pytał się o drogę. W końcu zrozumiał gdzie ma jechać, albo przynajmniej wydawało mu się że już wie. Wywiózł nas na totalne odludzie po czym z pretensjami stwierdza no przeciez tak mi powiedzieliście. No ale nic wyjmuje mape i sprawdza. Przejeżdza 100 metrów, staje, wyjmuje mapę i sprawdza. Kolejne 100 metrów i to samo. „Niech pan zapyta kogoś o drogę” – padają liczne propozycje. Ale gdzież tam pan twierdzi, że doskonale wie gdzie ma jechać.Po godzinie blądzenia wracamy niemal do miejsca, z którego wyjechaliśmy i jedziemy w przeciwnym kierunku. Jedziemy, jedziemy, jedziemy ... ups chyba właśnie wjeżdzamy w centrum a to jakby zupenie nie po drodze. Suma sumarów efekt taki, że trasę, którą można pokonać w 25 min jechaliśmy jakieś 3 godziny.  

No ale przecież pan nie mógł spytać o drogę bo przecież stracił by twarz przed laowaiami, że nie zna miasta. Podobnie jak pani w taksówce, która wolała zostać z niej wyproszona ale twarzy nie straciła bo sama nie ustąpiła.

14:02, sumiree
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 lutego 2008
Ferie i nowe fascynacje

 

Ferie w pełni. Akademiki opustoszały. Wiekszość znajomych wybrała się gdzieś w podróż po Chinach. A ja ... a ja na razie nie wybieram się na żadne wycieczki. Pogoda jest conajmniej odstraszająca. Jesli ktoś lubi zwiedzac i włuczyć się przemarzając do szpiku kości to gratuluję, ja niestety do takich osób nie należę więc postanowiłam poznać te zakamarki Shanghaiu, do których nie udało mi się wcześniej dotrzeć albo udało ale jakoś nie bardzo je zwidziłam, mam na myśli głównie Baoshan.
No tak Baoshan to powoli mój drugi dom, kocham tutejszy cieplutki pokoik (nie to co moja kostnica na 12 piętrze), tutaj tez serwują moją ukochaną zupkę 酸鱼头汤, która jest połaczeniem zupy ogórkowej i rybnej :) może nie brzmi to zbyt ciekawie ale smakuje znakomicie.
Do tego jeszcze dziś wieczorem zjawi się towarzystwo w sam raz do zwiedzania. Razem z Karolą mamy zamiar odwiedzić muzea, oczywiście te warte zobaczenia, teatry i galerie. Czas w końcu ukulturalnić się troszkę i poobcowactroszkę z prawdziwą sztuką. No może nie do końca prawdziwą.

Poza tym odkryłam, że nauka języków obcych jest moją pasją :) Wprawdzie postępy z chińskiego są bardzo niewielkie ale za to z rosyjskiego rozumiem już sporo a i okazuje się powiedzieć co nieco potrafię. Co dziennie przysłuchując się rozmowie znajomych próbuję wyłapać powtarzające się często słówka i pytam co one znaczą. Może mój zasób słownictwa nie jest na razie zbyt wielki ale jak ktoś by mi na odcisk nadepną potrafię się już odciąć ;)
Dodatkowo postanowiłam zacząć przyswajać zupełnie nowy język. Nowy i niezbytpopularny przez co cieżko o materiały do nauki. A cóż to za język ... ano azerski.
Tak, tak azerski. Wiem, powinno teraz paść pytanie czemu akurat azerski?? Ano powodów jest troszkę. Pochodzi z pogranicza kultur, ani to język europejski ani azjatycki. Jest mieszanką tureckiego, perskiego, arabskiego, niektóre słowa fonetycznie zbliżone są do rosyjskich. Brzmi bardzo ciekawie, aczkolwiek dośc cieżko się zapamietuję.
Powodów oczywiście jest więcej jak chociażby tak prowizoryczne jak chęć wybrania się na wycieczkę do Baku. Zakochałąm się w tym mieście oglądając jedynie zdjęcia, aż boję się pomyśleć co będzie jak tam na prawdę pojadę.

Język azerski pochodzi z rodziny języków tureckich. Posługują się nim nim nie tylko w Azerbejdżanie, ale także wpółnocno-wschodnim Iranie, we wschodniej Turcji, a także w Gruzji, Armenii, Kazachstanie oraz na obszarze Federacji Rosyjskiej. Znając azerski możne także całkiem nieżle zrozumiec ludzi z Xinjiangu. Jak więc widać język całkiem przydatny.
Poczatkowo język ten zapisywany był alfabetem arabskim, w latach 20 zastąpiono go alfabetem łacińskim z modyfikacjami dostosowanymi do języka tureckiego. Matuszka Rosyja roztaczała kręgi swgo panowania i pod koniec lat 30 obowiązkowo zastąpiono alfabet łaciński cyrylicą. W latach 90 powrócono do alfabetu
łacińskiego.
Alfabet jest całkiem podobny do naszego, no może poza kilkoma dzwiękami zapożyczonymi z niemieckiego, francuskiego czy tureckiego.


 özünə yaxşı bax , görüşənədək
co znaczy mniej więcej trzymajcie się drodzy czytelnicy, do "przeczytania" wkrótce

13:29, sumiree
Link Komentarze (1) »
wtorek, 05 lutego 2008
Zima stulecia

Zima znowu zaskoczyła drogowców.

W Polsce to stara śpiewka i słyszymy ją co roku. Nieważne czy śnieg spadł w listopadzie czy w styczniu nigdy nie jest właściwa pora.
A w Chinach?? No cóż dowiedziałam się od osoby mieszkającej tu od 7 lat, że jeszcze ani razu nie zdarzyło się żeby w Shanghaiu śnieg padał 2 dni z rzędu
(mam na myśli całe dnie, od rana do wieczora, no może z małymi przerwami). No i proszę przyjechałam do Chin a tutaj zima stulecia. 5 dni sypał śnieg, w niektórych częściach miasta przerodziło się to nawet w śniezycę. Baoshan cały pokrył się śnieżną pieżynką, a co kilkanaście metrów wyrastały śnieżne bałwany tudzież inne przejawy uzdolnien artystycznych Chińczyków.
Zima sparaliżowała ruch. W niektórych prowincjach z powodu burzy śniegowej pozrywane są trakcje kolejowe i wszystkie pociągi zmierzające w stronę Guilinu są odwołane aż do 7 lutego.
A jak radzą sobie ze śniegiem w samym Shanghaiu?? No cóż, podejrzewam, że o metodzie posypywania piaskiem lub solą nikt tutaj nie słyszał. Widok chińczyka spłukującego śnieg slauchem to tutaj widok na poziomie dziennym. Szkoda tylko, że nikt nie pomyślał, że później ta woda zamarźnie i będzie niezła ślizgawica.
Przy takiej temperaturze także klimatyzacja odmawia posłuszeństwa i wydmuchuje letnie powietrze zamiast ciepłego. Ja na szczęście odkryłam rewelacyjną rzecz - koce elektryczne. Łżeczko jest teraz moim ukochanym miejscem bo jak tu wyściubić z niego nawet czubek nosa, skoro w pokoju panuje lodówka a kocyk grzeje, że hoho... tym samym przczyniam się do powiekszenia kryzysu energetycznego, który właśnie zapanował w Chinach.

No i kilka zdjęć Baoshanu.

http://picasaweb.google.pl/sumiree.chan/ZaNieOnyShanghai

11:15, sumiree
Link Dodaj komentarz »
爱的颂歌

爱是恒久忍耐, 又有恩慈, 爱是不嫉妒,

爱是不自夸, 不张狂, 不作害羞的事,

不求自己的益处, 不轻易发怒, 不计算人的恶,

不喜欢不义, 只喜欢真理。

凡事包容, 凡事相信,  凡事盼望,

凡事忍耐。

 

Taki oto ładny fragment znalazłam ostatnio próbując znaleźć coś do czytania.

Kto zgadnie skąd to, albo co to??

poniedziałek, 31 grudnia 2007
Noworocznie

Święta święta i poświętach – nieśmiertlene hasło. Ale ileż w nim prawdy. No cóż święta w Chinach to nie święta. Dla chińczyków 24 grudnia to okazja żeby spotkać się ze znajomymi i dobrze się bawić. Tak powiedziała mi Vino, moja chińska znajoma. Ciężko było jej zrozumieć że dla nas to raczej czas spędzany z rodziną, podobnie jak nie umiała uwieżyć, że sami przygotowujemy kolację zamiast iść do restauracji. Na szczęście udało nam się stworzyć choć odrobinę świątecznej atmosfery w towarzystwie polsko – chińsko – azerskim.A sylwester... no coż tutaj też wygląda to zupełnie inaczej. W Polsce zaczyna się planować na miesiąc wcześniej jeśli chce się gdzieś wyjechać, tutaj ludziom nawet nie przychodzi do głowy żeby wyjeżdzać, no może kilku obcokrajowcom. A pozostali?? Na dzień przed sylwestrem rodzwonił się mój telefon: co z sylwestrem, gdzie się wybierasz, jakie masz plany?? A ja podobnie jak 99% znajomych jeszcze się nad tym nie zastanawiałam, bo co to za frajda iść do klubu, w którym impreza sylwestrowa nie różni się niczym od każdej innej imprezy piątkowej... 

Tak czy inaczej dosiego roku drodzy przyjaciele i czyletnicy  

祝你门新年快乐

05:42, sumiree
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 grudnia 2007
Przerwa techniczna

  Ostatnio trochę zajęta byłam więc notatki się nie pojawiały. Spowodowane to też było przeprowadzką i brakiem internetu na nowym mieszkanku. Może nad mieszkankiem na razie się rozpisywać nie będę, w najbliższym czasie wrzucę kilka fotek to lepsze niż najdłuższy opis :)  

Wiadomości pogodowe:

Dla tych którzy Shanghaiu nie znają i nie wiedzą jakie tu warunki panują. Zimy wcale nie są takie złe. Prawdę powiedziawszy nie trzeba się nawet zaopatrywać w kurtkę prawdziwie zimową. A może trzeba a jej brak jest właśnie powodem mojego ciągłego przeziębienia. Generalnie temperatura panuje tu cały czas w okolicach 10 stopni. Wczoraj tak niesamowicie świeciło słońce i było tak cieplutko, że miało się wrażenie, że to wiosna a nie zima.Z awirowania pogodwe i sezonowe to jedna z bardziej zwariowanych rzeczy z Shanghaiu. Jakiś czas temu spacerowałyśmy z Sashą po odległych, bardzo odległych zakątkach miasta a może lepiej powiedzieć po totalnych jego obrzeżach i znalazłyśmy przebiśniegi. Niby nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt że był to jeszcze listopad, cieplutko słoneczko prażyło a śniegu zni widu ani słychu. Jesieni też jakoś się tutaj nie czuję. I dopiero tu docenia siępowiedzenie „Złota polska jesień”. Przynajmniej w tej części Chin nie uświadczy się mieniących się przeróżnymi odcieniami czerwieni i żółci drzew, spadających liści, jarzębiny i zapachu jesiennego lasu. A co oznacza zima w Shanghaiu??Na razie trudno mi powiedzieć. Wprawdzie generalnie jest dość cepło ale czasem wieczorem panuje dość dotkliwy chłód wkradający się w niemal każde zakarki nie opatulone kutką owinięte szalikiem czy inną częścią garderoby. Wszyscy straszą mnie jednak, że najgorszy jest styczeń: najzimniejszy i do tego deszczowy. Pożyjemy zobaczymy. Nie ma co panikować na zapas a do tejpory nie było tak tragicznie jak się spodziewałam :)

07:11, sumiree
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 26 listopada 2007
Qibao

W Qibao wprawdzie raz już byłam ale za dnia, fotek nie porobiłam więc i pamiątki nie będzie. Trzeba się więc było wybrać raz jeszcze.

Troszkę informacji hiostorycznych: 七宝 Qibao - znajduje się ok 18 kilometrów od centrum miasta w dystrykcie Minhang (a i tak nie jest to jeszcze najdalej wysunięty kraniec Shanghaiu). Miasteczko znajdujące się tutaj zbudowane zostało w w okresie Północnej Dynastii Song (960-1126). W okresie Dynastii Ming rozrosło się do rangi centrum handlowego (przez nidopatrzenie w jednym z wcześniejszych wpisów podałam że dopiero za Mingów zostało zbudowane - 不好意思). Tłumacząc dosłownie nazwę tego miejsca oznacza ona "siedem skarbów". Wsród miejscowej ludności krąży opowioastka, że nazwa ta wzieła się od prawdziwych 7 skarbów:

  • posążku żelaznego buddyz okresu dynastii Ming,
  • sutry Złotego Lotosu spisanej przez konkubinę cesarza w Xwieku,
  • dzwonu z brązu datowanego na okres dynastii Ming,
  • 1000 letniego drzewa catalpa,
  • jadeitowego toporu,
  • złotego kogucika
  • pary jadeitowych pałeczek

Istnienie 4 pierwszych zostało potwierdzone, do dziś dnia przetrwał tylko zapis Sutry Złotego Lotosu i brązowy dzwon.

Współcześnie Qibao jest jednym z kilku miejsc w których zachowała się niemal nietknięta tradycyjna architektura. Dla osób lubiących takie miejsca polecam gorąco Pingyao. Mała miejscowość znjdująca się między Xi'anem a Pekinem. Mi niestety jeszcze nie udało się tam dotrześ, jeszcze, ale mam nadzieje w niedługim czasie to zmienić.

Dziś w Qibao przeplata się atmosfera tradycji i współczesnej komercji. Niemal każdy bunek został zaadoptowany na sklepik, restaurację lub herbaciarnię. Niemniej jednak warto się tu wybrać, by choć troszke przybliżyć sobie atmosferę starych Chin...

http://picasaweb.google.pl/sumiree.chan/Qibao

05:16, sumiree
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Japanese-Online.com Online Japanese Language & Culture Resource

Shanghai

Warsaw