Blog > Komentarze do wpisu
Czy Chińczycy są uparci ...

Znowu zaniedbałam bloga, ale jak go nie zaniedbać jak komputer znów odmówił mi posłuszeństwa. Tak wiem to stary grat i trzeba by go już wymienić. Pracuję nad tym ;)Ferie ferie i po feriach, zaczął się nowy semestr i zajęcia. Oczywiście trafiłam znowu nie do  tej grupy, do której powinnam.  Ferie obfitowały w wydarzenia kulturalne: galerie, muzea i teatry to miejsca gdzie można było mnie spotkać najczęściej. Muzeom poświęce następny wpis bo jest tego wart z różnych powodów a tym razem o tym jak uparci są chińczycy.  

Pewnego pięknego wieczoru wracamy z baletu „in the mood for love” i nagle oczom mym ukazuje się trójka chińczyków machająca na taksówke nadjeżdżająca z przeciległej strony. Trójka czyli 2 kobiety i mężczyzna. Jedna z kobiet przebiega przez ulicę by zająć miejsce w zatrzymanym samochodzie a pozostała dwójka delektując się dalszym spacerem powolutku zmierza w tym samym kierunku. Nagle niespodziewanie z przeciwnej strony ulicy do samochodu biec zaczyna inna chinka. Obydwie kobiety niemal jednocześnie zajmują miejsce w taksówce. Kłucą się, przekrzykują ale żadn nie chce wysiąść. Dwójka zmierzajaca powoli w strone samochodu przyśpiesza kroku, osiągają cel po czym włączają się w kłótnię. Kobieta siedząca w taksówce zamienia się miejscami z koleżanką, która stoi obok. Kłótnia trwa nadal. Pora stojąca obok samochodu oddala się nieco i łapie następna taksówkę, po cym kobieta wysiada z niej po przejechaniu raptem 50 metrów. Wracając jednak do pojazdu nr 1. Obie kobiety siedzą uparcie mimo że minęło już dobre 10 min. Zaczynają gdzieć dzwonić i esemesówać. Po kolejnych kilku minutach także taksówkarz traci równowagę i on rónież zaczyna dzwonić. Po ok 20-25 min od początku zdarzeń na miejsce przyjeżdza policja. Pan mundurowy wysiada i przeprowadza rozpoznanie sytuacji. Po czym razem z kolegą udają się by zatrzymać kolejna taksówkę. Przerażony kierowca wysiada i ze zdiwioną mina patrzy na policjantów eyjaśniających mu sytuację. Po krótkiej chwili kobieta siedząca na tylnym siedzeniu (czyli ta która którą była sama) zostaje poproszona o opuszczenie taksówki i udanie się do nowo zatrzymanej. Robi to oczywiście ostentacyjnie z wielką złością, pretensjami i krzykiem. Szkoda tylko że wszyscy stracili około 30 min w trakcie których dawno dojechaliby juą do celu. Ale za to jaki ubaw mieli zgromadzeni gapiowie.  

Kolejny przykład na upartość Chińczyków. Kierowca wynajętego samochodu, ktorymial odwiesc nas do domu po skończonych zdjęciach cały czas pytał się o drogę. W końcu zrozumiał gdzie ma jechać, albo przynajmniej wydawało mu się że już wie. Wywiózł nas na totalne odludzie po czym z pretensjami stwierdza no przeciez tak mi powiedzieliście. No ale nic wyjmuje mape i sprawdza. Przejeżdza 100 metrów, staje, wyjmuje mapę i sprawdza. Kolejne 100 metrów i to samo. „Niech pan zapyta kogoś o drogę” – padają liczne propozycje. Ale gdzież tam pan twierdzi, że doskonale wie gdzie ma jechać.Po godzinie blądzenia wracamy niemal do miejsca, z którego wyjechaliśmy i jedziemy w przeciwnym kierunku. Jedziemy, jedziemy, jedziemy ... ups chyba właśnie wjeżdzamy w centrum a to jakby zupenie nie po drodze. Suma sumarów efekt taki, że trasę, którą można pokonać w 25 min jechaliśmy jakieś 3 godziny.  

No ale przecież pan nie mógł spytać o drogę bo przecież stracił by twarz przed laowaiami, że nie zna miasta. Podobnie jak pani w taksówce, która wolała zostać z niej wyproszona ale twarzy nie straciła bo sama nie ustąpiła.

środa, 05 marca 2008, sumiree
Japanese-Online.com Online Japanese Language & Culture Resource

Shanghai

Warsaw